Mam taką swoją modelarską maksymę: jeżeli chcesz robić coraz lepsze modele, musisz od czasu do czasu robić głupstwa. Spróbować farby, której normalnie byś nie użył, pomalować coś w niewłaściwej kolejności, zrobić coś wbrew instrukcjom i zdrowemu rozsądkowi. Czasem kończy się to źle. Czasem trzeba coś zmyć i zacząć od początku. Ale czasem nagle okazuje się, że znaleźliśmy technikę, której będziemy używać przy następnych dziesięciu modelach. Jeżeli robię wyłącznie to, o czym już wiem, że działa, prawdopodobnie nie zepsuję modelu. Tylko niewiele nowego się nauczę.
Coraz bardziej podejrzewam, że z prowadzeniem firmy jest podobnie.
Fuksjowe buty
Tego lata zwróciłem uwagę na buty piłkarzy. Fuksja. Dużo fuksji. Zapewne gdzieś za tym stoją badania trendów, specjaliści od kolorów i bardzo poważne prezentacje pokazujące, jak świetnie fuksjowy but wyróżnia się na tle zielonej murawy. Wszystko się zgadza, poza drobnym problemem: do tego samego wniosku doszli najwyraźniej wszyscy. I nagle pół boiska biega w fuksjowych butach.
Wśród nich zwróciłem uwagę na Messiego. Jego adidasy są przede wszystkim białe, z kolorowymi akcentami. Nie wiem, ile badań trzeba było przeprowadzić, żeby dojść do białego, ale efekt jest ciekawy: kiedy wszyscy próbują się wyróżnić fuksją, zaczyna wyróżniać się facet w białych butach.
Przypomniało mi się to po moim poprzednim tekście „Od eksportu do ekspansji. Czego dowiedziałem się o Arma Hobby w Fort Wayne”. Pisałem w nim o rynku amerykańskim i o tym, czego nauczyliśmy się podczas IPMS Nationals. Komentarzy dostałem sporo, różnymi kanałami, ale jedna rada powtarzała się szczególnie często: musicie robić więcej 1/48.
I żeby było jasne: to jest bardzo rozsądna rada. 1/48 jest efektowna, daje więcej możliwości, pozwala uzyskać wyższą cenę i jest szczególnie mocna w Stanach. Konkurenci inwestują w tę skalę. My też. Od kilku lat mówimy nawet w firmie, że budujemy Arma Hobby drugie piętro. Parterem jest 1/72, na którym wyrośliśmy i zbudowaliśmy swoją pozycję. Nad nim dokładamy 1/48 — nowych klientów, nowe możliwości i drugi rynek, na którym chcemy być mocni. Piętro jest potrzebne. Tylko dobrze przy tym pamiętać, na czym stoi.
Gdzie za chwilę będzie tłok?
Im więcej słyszę argumentów za 1/48, tym bardziej zastanawia mnie coś innego. Skoro mówią nam to klienci, dystrybutorzy i ludzie z branży, skoro widzą to konkurenci i widzimy to my, to gdzie za chwilę będzie największy tłok?
No właśnie.
Tymczasem w 1/72 robi się trochę luźniej. Nie twierdzę, że odkryliśmy tajemnicę rynku, której nie zauważył nikt inny. Być może 1/48 rzeczywiście będzie rosła szybciej i wszystkie prognozy okażą się słuszne. Ale dla firmy wielkości Arma Hobby niekoniecznie najważniejsze jest pytanie, gdzie będzie największy rynek. Bardziej interesuje mnie, gdzie możemy mieć najlepszą pozycję.
W 1/72 mamy doświadczenie, klientów, markę i technologię. Wiemy, jak projektować takie modele, jak budować rodziny wersji i coraz lepiej wiemy, jak często wprowadzać je na rynek. Jeśli w tym samym czasie część konkurencji przesuwa uwagę w stronę większych skal, trudno nie zauważyć, że zostawia za sobą trochę wolnego miejsca.
I tu pojawia się pomysł, który może wyglądać na głupi: a może właśnie teraz powinniśmy jeszcze mocniej obstawić 1/72?
Nie zamiast 1/48. Drugie piętro budujemy dalej. Ale nie widzę powodu, żeby przy okazji zwijać parter. Może wręcz warto go trochę powiększyć.
Prawo do głupiego pomysłu
I tutaj wracam do modelarstwa. Gdy próbuję nowej techniki, nie zakładam przecież, że na pewno zadziała. Wtedy nie byłby to eksperyment. Czasem zadziała, czasem nie, czasem wynik jest na tyle dziwny, że dopiero przy następnym modelu okazuje się, co właściwie odkryłem. To jest część zabawy, ale też jeden z powodów, dla których po latach nadal można nauczyć się przy warsztacie czegoś nowego.
W biznesie bardzo łatwo tę możliwość sobie odebrać. Można wszystko analizować, porównywać i sprawdzać, aż zostaną wyłącznie decyzje, które wyglądają rozsądnie. Tylko że rozsądne decyzje mają pewną wadę: inni rozsądni ludzie często podejmują dokładnie takie same.
Nie namawiam do ignorowania danych. Sam oglądam ich prawdopodobnie więcej, niż powinienem. Chodzi raczej o pozostawienie sobie prawa do zrobienia czegoś, czego wynik nie jest jeszcze oczywisty. Do sprawdzenia pomysłu, który może nie zadziałać. I do powiedzenia po dwóch latach: dobra, to było głupie. Przynajmniej będziemy wiedzieli.
Dlatego chcemy nadal rozwijać 1/48. Ale jednocześnie coraz bardziej kusi mnie, żeby właśnie teraz mocniej postawić na 1/72. Być może za kilka lat okaże się, że trafiliśmy idealnie. Być może zrobimy głupstwo. Jedno i drugie jestem w stanie zaakceptować.
Gorzej byłoby któregoś dnia odkryć, że bardzo profesjonalnie przeanalizowaliśmy rynek, wyciągnęliśmy z niego dokładnie te same wnioski co wszyscy i właśnie zastanawiamy się, dlaczego całe boisko biega w fuksjowych butach.